Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różności. Pokaż wszystkie posty
sobota, 24 lipca 2010
Pomnik świętego bez dupy
2 miesiące już mija, a parafianie spod katedry ciągle nie mogą zorganizować tacy, która przeznaczona będzie na odrestaurowanie pomnika. A może chodzi im o zachowanie formy rzeźb antycznych?
sobota, 27 lutego 2010
"więc chodź, pomaluj mój świat na żółto i na NIEBIESKO..."
...tylko koniecznie niebiesko. Żeby to nie był błękitny czy, broń Boże, granatowy. Dlaczegóż?
Sytuacja sprzed paru dni, kiosk na Antoniukowskiej:
K: Poproszę gumy Airwaves granatowe.
S: Proszę.
K: Ale ja chciałam Airwaves, Pani podała mi Winterfresh.
S: Bo są granatowe.
K: Ale ja prosiłam o Airwaves.
S (oburzona): Airwaves są niebieskie.
Niektórzy przywiązują większą wagę do odcieni kolorów niż do nazwy produktu. Otóż dlategóż.
Ps. Ciekawe czy gdyby owa Pani pracowała w zieleniaku na pytanie o czerwoną kapustę podałaby truskawki, bo są bardziej czerwone?
Sytuacja sprzed paru dni, kiosk na Antoniukowskiej:
K: Poproszę gumy Airwaves granatowe.
S: Proszę.
K: Ale ja chciałam Airwaves, Pani podała mi Winterfresh.
S: Bo są granatowe.
K: Ale ja prosiłam o Airwaves.
S (oburzona): Airwaves są niebieskie.
Niektórzy przywiązują większą wagę do odcieni kolorów niż do nazwy produktu. Otóż dlategóż.
Ps. Ciekawe czy gdyby owa Pani pracowała w zieleniaku na pytanie o czerwoną kapustę podałaby truskawki, bo są bardziej czerwone?
czwartek, 25 lutego 2010
Układy, układziki, niedokończone puzzle.
Parmenides mawiał "To co jest-jest, to czego nie ma - nie ma", wydaje się oczywiste, prawda? A jednak nie jest tak do końca, bo co, gdyby to co jest - nie było, a to czego nie ma, ciągle by nie było? Boom! I tak powstał Uniwersytet w Białymstoku z wydziałem pedagogiki i psychologii. Niewyjaśniona kraina absurdem i układem płynąca. Wyjaśniając: drugi człon wydziału mówi, że uczelnia reprezentuje psychologię, z tym można się zgodzić, owszem, mijałem zakład psychologii ogólnej, a nawet psychoanalizy kultury ( :-) ), ale o dziwo, nikt, najstarszy z najstarszych nie słyszał, że można studiować psychologię w Białymstoku na Uniwersytecie. Czy to ma jakiś związek z tym, że można ją studiować na WSAP-ie, i że obecna minister nauki i szkolnictwa wyższego jest rektorem vel prezydentem tejże uczelni? Nie chcę popadać w teorie spiskowe i paranoję, ale jeżeli gówno śmierdzi, nie trudno poczuć. Oczywiście, można się tłumaczyć tym, że po co tyle psychologów w jednym mieście, ale z drugiej strony, po co białostoccy licealiści, muszą wyjeżdżać do innych miast. Strata jednego jest zyskiem drugiego, ale twarzy nikt nie zachowa.
Pierwszy człon, mówi nam, że można tam studiować pedagogikę, otóż to jest już prawda, rozmaitość kierunków pedagogicznych do wyboru może przyprawić o ból głowy, oczopląsu, no i poczucie absurdu. Wyobraź sobie drogi czytelniku, że studiujesz pedagogikę kulturoznawczą, masz na pierwszym roku, takie same zajęcia jak reszta kierunków, czyli dydaktyka, podstawy pedagogiki itp. itd. Kształcisz się na równi, a jak przyjdzie co do czego, musisz jeszcze zapłacić dla instytucji zwanej Centrum Edukacji Nauczycieli pokaźną sumę, żebyś dostał uprawnienia nauczyciela, gdzie inne kierunki uzyskują je automatycznie. Czym to jest umotywowane, do dziś jest do dla mnie zagadką i wiszącym absurdem tej uczelni.
O "Labiryncie Dauna" (dziekanacie) nie wspomnę, krwi sobie dość napsułem z podziękowaniami dla uczelni.
Pierwszy człon, mówi nam, że można tam studiować pedagogikę, otóż to jest już prawda, rozmaitość kierunków pedagogicznych do wyboru może przyprawić o ból głowy, oczopląsu, no i poczucie absurdu. Wyobraź sobie drogi czytelniku, że studiujesz pedagogikę kulturoznawczą, masz na pierwszym roku, takie same zajęcia jak reszta kierunków, czyli dydaktyka, podstawy pedagogiki itp. itd. Kształcisz się na równi, a jak przyjdzie co do czego, musisz jeszcze zapłacić dla instytucji zwanej Centrum Edukacji Nauczycieli pokaźną sumę, żebyś dostał uprawnienia nauczyciela, gdzie inne kierunki uzyskują je automatycznie. Czym to jest umotywowane, do dziś jest do dla mnie zagadką i wiszącym absurdem tej uczelni.
O "Labiryncie Dauna" (dziekanacie) nie wspomnę, krwi sobie dość napsułem z podziękowaniami dla uczelni.
środa, 24 lutego 2010
Białystok Parano
Kto za nie odpowiada - to nie jest do końca pewne. Po prostu pojawiły się kilka dobrych miesięcy temu i są. Można je spotkać przede wszystkim w centrum, chociaż zdarza się zobaczyć je również w miejscach nieco od centrum odległych. Mowa oczywiście o grzybkach.

Zalewają mury, kioski, przystanki, tablice z rozkładem jazdy a nawet czasami autobusy. Czy zwiastują coś konkretnego? Czy do rejonów przygranicznych zbliża się rewolucja halucynogenna?

Można się jedynie cieszyć, że w dobie upadającej kultury narkotycznej, której to upadek spowodowany jest popularyzacją i otwieraniem coraz to nowych smartshopów w mieście, są jeszcze ludzie zaangażowani w ruch "naturalnego odlotu".

Powoli możemy szykować się na Fear & Loathing in Białystok.
Zalewają mury, kioski, przystanki, tablice z rozkładem jazdy a nawet czasami autobusy. Czy zwiastują coś konkretnego? Czy do rejonów przygranicznych zbliża się rewolucja halucynogenna?
Można się jedynie cieszyć, że w dobie upadającej kultury narkotycznej, której to upadek spowodowany jest popularyzacją i otwieraniem coraz to nowych smartshopów w mieście, są jeszcze ludzie zaangażowani w ruch "naturalnego odlotu".
Powoli możemy szykować się na Fear & Loathing in Białystok.
piątek, 12 lutego 2010
Duma i uprzedzenie
Co to znaczy być białostoczaninem w świecie internetu? To znaczy być pamiętanym ze względu na Kononowicza, wybory Mistera Białegostoku czy afery z kampanią "Wschodzący Białystok" w świecie rzeczywistym. Z drugiej strony, w innych rejonach Polski (świata?), jakby na czole mamy wypisane "zielone płuca polski", śledzikowatość, wielokulturowość czy nawet pejoratywne "Polska B", ale to wszystko dotyczy całego województwa. Doprowadza to do sytuacji gdzie wstyd miesza się z dumą i naśmiewaniem się z samych siebie. Gdzie tu sens? To absurd, że z zażenowaniem wymawiamy w innych miastach, że jesteśmy z Białegostoku. Dla (sic!) przeciw wagi jest duma, która ledwo, ledwo przyćmiewa wszystkie nasze "niedoskonałości". Absurdem też jest, że to miasto, region, za nas stworzyło tożsamość ludzi biednych, zacofanych, zakompleksionych. Czemu po raz setny muszę opowiadać ludziom z Poznania o Kononowiczu? Nie chce mi się już. Czemu jeden wybryk stał się lepszym logiem promocyjnym niż różne inne kampanie czy wydarzenia?
Absurdem w tej sytuacji, nawet pocieszającym jest, że gdy ludzie z innych miast przyjeżdzają do Białegostoku, nie chce im się wyjeżdżać. Tutaj znajdują spokój. Nic im nie wisi nad głową.
Więc następnym razem, gdy ktoś spyta Ciebie, drogi obywatelu Białegostoku, o Kononowicza odpowiedz, żeby przyjechał i sam zobaczył. A nie-obywatelom Białegostoku, pragnę wytłumaczyć, nie stoi on u nas na każdym rogu, a i nawet zostawił wszystko, tak jak jest.
Absurdem w tej sytuacji, nawet pocieszającym jest, że gdy ludzie z innych miast przyjeżdzają do Białegostoku, nie chce im się wyjeżdżać. Tutaj znajdują spokój. Nic im nie wisi nad głową.
Więc następnym razem, gdy ktoś spyta Ciebie, drogi obywatelu Białegostoku, o Kononowicza odpowiedz, żeby przyjechał i sam zobaczył. A nie-obywatelom Białegostoku, pragnę wytłumaczyć, nie stoi on u nas na każdym rogu, a i nawet zostawił wszystko, tak jak jest.
czwartek, 11 lutego 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)


